To stolica stanu o nazwie Guanajuato w Meksyku…
Szczerze mówiąc, ze wszystkich miast meksykańskich to właśnie podobało mi się najbardziej.
Guanajuato zostało zbudowane w wąwozie i na brzegach rzeki. Żadna ulica nie jest więc prosta.
Wszędzie trzeba albo schodzi w dół albo piąc się stromo do góry.
Miasto ma niesamowity koloryt. I kilka niewątpliwych atrakcji.
Zaznaczam, że ten tekst nie jest sponsorowany, ponieważ za jedną z najciekawszych uważam hostel w którym mieszkaliśmy. Chcecie adres? Proszę bardzo : La Casa de Dante , Cellejon de Zaragoza 25,
Colonia Paso de la Presa El Colombio, Guanajuato Mexico 36000. Telefon: +52 (473) 7310909.
Ze stacji autobusowej jedzie się tam około 10 minut i powinno to kosztowac około 35 mxp.
Ale uwaga! Jeżeli będziecie jechac z bagażami koniecznie poproście aby zawieziono was „od góry”.
I tu dodam ze nie mam pojęcia, jak jest po hiszpańsku „od góry” ale myśmy w tym celu zawsze machali rękoma. Machac rękoma chyba umiecie? No… a już dokładny sposób machania zależy od inwencji twórczej machającego. Także do dzieła, bo umiejętna gestykulacja przydaje się w każdym kraju i na każdym kontynencie.
Dlaczego polecam ten hostel? Ponieważ jest on prowadzony przez prawdziwą, meksykańską rodzinę. Dante- starszy syn mówi po angielsku i z nim możecie załatwiac wszelkie sprawy związane z rezerwacją. Natomiast jego mama – Irenka – rewelacyjnie gotuje. Rano dostajecie śniadanko, o jakim moglibyście tylko pomarzyc w najlepszym, luksusowym hotelu.
Jeżeli chcecie jadac tam także obiado – kolacje, to poproście. Nam się udało. Zupa Azteków – mniam mniam,mmm. Co do warunków – są one skromne, ale jest czysto. Z tarasu rozpościera się przepiękny widok na całe miasto.
Rodzina Dantego jest bardzo otwarta. I tylko od was zależy ile się od nich dowiecie o Meksyku i Meksykanach.
Gdyby ktoś z was wpadł na pomysł, aby uczyc się hiszpańskiego w Meksyku – to w Guanajuato są bardzo dobre szkoły. Wiem, bo mieszkała z nami Australijka ( z zawodu nauczycielka angielskiego), która przybyła tam właśnie w tym celu. Także polecam.
Gdyby wam się jednak nie udało (w co wątpię) namówic taksówkarza żeby zawiózł was „od góry”, to zawsze możecie zostawic bagaż , wspiąc się do hotelu i poprosic Dante o pomoc. Tylko nie mówcie mu, że napisałam coś takiego na blogu, bo mnie chłopak znienawidzi. A bardzo jest sympatyczny.





