Narty w Livigno. Czy warto tam jeszcze jeżdzić?

by Jacek on Grudzień 5, 2009

Narty w Livigno- od dawna zabierałem się do napisania tego posta. Jestem fanem amatorskiego narciarstwa alpejskiego i jak tylko czas na to pozwala lubię wskoczyć w autko i śmignąć sobie na tydzień gdzieś w Alpy. Ze Szczecina mamy od razu autostradę przez Niemcy, wiec jazda nie jest uciążliwa. Od pewnego czasu preferuję głównie włoskie Alpy. Lubię to bo jest tam kilka fajnych dużych ośrodków, gdzie można dobrze pojeździć, stoki są świetnie przygotowane, a infrastruktura jest znakomita. Nie bez znaczenia jest także bardziej słoneczna pogoda i oczywiście…. dobre wino, najlepsza na świecie kuchnia i zakupy. Często taki wyjazd przedłużamy wyskakując dodatkowo na parę dni do naszych ulubionych miejsc w północnej i środkowej Italii. W tym roku postanowiłem zabrać syna i namówić moich kuzynów, aby też ze mną wyjechali na narty.

Wybór padł na Livigno. Ostatni raz byłem tam już dość dawno, wiec pomyślałem że warto będzie to miejsce ponownie odwiedzić. W sezonie jeździ tam dużo nie tylko Polaków, ale także Czechów, Słowaków i Węgrów. No cóż, w tym przypadku łączy nas nie tylko narciarstwo, ale szczególnie wspólnie zamiłowanie do bezcłowych zakupów, a zwłaszcza taniego alkoholu. Niewtajemniczonym należy nadmienić, że w Livigno jest strefa wolnocłowa, a znajduje się ono w północnych Włoszech przy granicy ze Szwajcarią w pobliżu Sankt Moritz. Najlepiej z Polski dojechać tam autostradą przez Austrię, a następnie Szwajcarię. Jest alternatywna górska droga przez Bormio (Italia), ale jest ona niezwykle trudna, kręta, a zimą miejscami nawet niebezpieczna.

No cóż z dużym wyprzedzeniem zarezerwowaliśmy apartamenty i pojechaliśmy tam ekipą 12 osobową. Jeżeli chodzi o narty to było dosyć fajnie. Sporo pojeździliśmy, no możne z wyjątkiem jednego dnia, kiedy była straszna śnieżyca i po prostu widoczność spadła do 2-3 metrów.


Aktualna prognoza pogody w Livigno

Na ten wyjazd do Livigno zabrałem także mojego kumpla – Amerykanina. Mieszka on w Colorado, więc dla niego widok fajnych gór jest czymś normalnym. Myślę jednak, że z całego pobytu to tak naprawdę nie narty, ale najbardziej podobały się jemu nasze wieczorne imprezki. Jest on trochę nietypowym Amerykaninem. Poznałem go wiele lat temu, kiedy jeszcze w czasach studenckich. To ciekawa historia, bo w sumie podczas zapijanych imprez na campusie jako jedyni niemal trzeźwi mogliśmy dotrwać do końca. Chyba dlatego w sumie się poznaliśmy. No cóż trudno się upić nawet paroma litrami typowego, studenckiego amerykańskiego sikacza – piwa o zawartości alkoholu w okolicach 3-3,5%. Tom- bo tak ma na imię mój najlepszy kumpel, zaskoczył mnie szczególnie podczas jednej takiej party, kiedy wyciągnął butelkę czystej wódki w rozlał nam ją, aby jak twierdzi poczuć prawdziwego ducha imprezy. Sekret jego nietypowego zachowania, a w zasadzie mocnej głowy rozszyfrowałem wkrótce. Okazało się że jego rodzina od strony matki (dziadek i babcia) pochodzi z Moraw, natomiast przodkowie od strony ojca przybili do USA pod koniec dziewiętnastego wieku z Irlandii. Doszedłem do wniosku że nie może to być nic innego tylko po prostu… GENETYKA!

Powyżej zamieszczam krotki filmik wideo zdobiony z naszych zdjęć z Livigno

W sumie odbiegłem trochę od zasadniczego tematu, a wiec naszej wyprawy do Livigno. Od mojego poprzedniego pobytu w Livigno minęło chyba z pięć lat. Od tego czasu wiele się tam zmieniło, niestety na gorsze. Pierwsza sprawa to ceny. Nie są one już tak atrakcyjne jak kiedyś. Nie mam tu na myśli tylko mocnego alkoholu, bo pomimo tego co pisałem o imprezach na campusie nie jestem miłośnikiem wódy, ba nawet zupełnie przerzuciłem się na dobre winiacho, głównie hiszpańskie z Ribera del Duero, ale o tym w innym poście. Zresztą, nawet wino jadąc tam lepiej kupić w austriackim Intersparze niż na miejscu. Jest taniej i lepsza jakość. Zmiany, a w zasadzie zwyżki cen dotyczą wszystkiego co chętnie tam dotychczas kupowaliśmy- elektroniki, kosmetyków czy markowych ciuchów. Jako przykład podam że w w tym samym sklepie, w którym poprzednio kupiłem sobie fajne dżinsy Armaniego, teraz za podobną cenę można kupić jakieś badziewne no-name’y. Kolejną sprawą jest ilość narciarzy na stokach. Absolutnie z tego powodu nie należy tam jechać podczas ferii lub świąt! Kolejnym niewątpliwym minusem Livigno, w porównaniu z innymi fajnymi ośrodkami narciarskimi we Włoszech, jest brak aqua parku. Fajnie jest po nartkach trochę odprężyć się w ciepłym baseniku czy pod biczami wodnymi lub saunie parowej. Tam niestety nie ma takiej ogólnodostępnej infrastruktury turystycznej. Niektóre z najlepszych i największych hoteli wprawdzie mają sauny, lub nawet małe baseniki, jednak jest to tylko dostępne dla gości tego konkretnego hotelu i nawet jeżeli wydamy więcej kasy na takie lokum to jest to jedynie namiastka porządnego aqua parku. Żeby nie brzmiało to jak totalne narzekanie malkontenta, to w innych postach opiszę ośrodki, które taką infrastrukturę posiadają.
Mieliśmy szczęście bo w sąsiednim budynku w piwnicy był duży fajny tor do gry w kręgle, pub i kawiarenka internetowa. To ostatnie szczególnie podobało się Tomowi, który biegał tam na piwko i ciągle sprawdzał swoje maile.

W sumie pobyt oceniłbym może nie tak negatywnie, gdyby nie powrót. Standardowo turnusy zmieniają się w soboty. Jednak aby wydostać się z Livigno podczas tak śnieżnej zimy to nie ma innej alternatywy jak tylko tunel. Tunel do Livigno wybudowano po stronie szwajcarskiej, a ponieważ jest on bardzo wąski, to ruch tam musi odbywać się wahadłowo. Do grudnia 2008 roku tunel do Livigno był czynny od 6.00 do 20.00 i zmiany kierunków ruchu odbywały się średnio tak co 15-20 minut. Tuż przed świętami Szwajcarzy- bo oni tunelem zarządzają- wprowadzili bardzo dziwne zmiany. W oficjalnej informacji podano, ze wyjazd z Livigno w sobotę będzie odbywał się ( jak dobrze pamiętam) do 10 rano, natomiast później przez parę godzin będzie można tylko wjechać. Dzień, w którym wyjeżdżaliśmy gruntownie zweryfikował te informacje. Tunel po prostu został zupełnie zamknięty! Przy wyjeździe utworzył się ogromny korek do samego centrum Livigno ( ok 10 km). Jako powód podano… opady śniegu. Tylko ciekawe, dlaczego w tym miejscu Alp 10 cm świeżego śniegu może sparaliżować zupełnie obsługę drogową? Po prostu Szwajcarzy mają to w d…. i wiedzą że tak przyjadą frajerzy, którzy będą musieli przejechać przez ten cholerny tunel i jeszcze zapłacić im za to 25 Euro . Ruch dopiero ruszył po paru godzinach i to po ostrej interwencji władz i lokalnej policji z Livigno.

To nie koniec negatywnych niespodzianek. Po drugiej stronie tunelu z Livigno stoją szwajcarscy celnicy i trzepią samochody i autobusy szukając zakupów do oclenia. My nie obawialiśmy się tego bo w sumie zakupy wolnocłowe ograniczyły się do prezentów w postaci kosmetyków czy 2 butelek metaxy (7*) i nas nie zatrzymano. Widzieliśmy jednak kilkanaście samochodów totalnie wybebeszanych z bagaży i smutne miny przeszukiwanych turystów.

Jak popatrzyłem to przypomniały mi się stare czasy jeszcze NRD-ówka, kiedy tak DDR-owcy dokładnie trzepali nas jak wjeżdżaliśmy do Berlina Zachodniego. Moim zdaniem jest to perfidia ze strony Szwajcarów, bo głównym celem nie są potencjalni przemycający tańsze towary do ich kraju, ale samochody z polskimi czy czeskimi rejestracjami wiozące nie handlarzy, ale turystów wracających z nart do domu.
Wtedy powiedziałem sobie dosyć takiego upodlania! Jest tyle fajnych miejsc w Alpach gdzie można jeździć na narty i nie koniecznie musi to być Livigno.

Aktualizacja do artykułu:  Narty w Livigno.

Po opublikowaniu tego wpisu okazało się, że temat ten cieszy się dużą popularnością. Chcecie jednak, chociaż raz odwiedzić to „kultowe” miejsce. Pojawiło się sporo pytań, głównie dotyczących dojazdu, tunelu, tras narciarskich, zakwaterowania, wypożyczania sprzętu i oczywiście zakupów i knajp. Postaram się tutaj odpowiedzieć na najważniejsze z nich.

Dojazd do Livigno.

Wybór najlepszej drogi dojazdu do Livigno zależy od miejsca skąd wyruszamy. Inną drogą będzie jechała osoba z południa Polski, jeszcze inną mieszkańcy Pomorza. Generalnie wszystkie te drogi łącza się w okolicach Norymbergi. Od tego miejsca mamy kilka możliwości dojazdu do Livigno. Ja osobiście polecam tą trasą:
Wyświetl większą mapę

lub tą :
Wyświetl większą mapę

W przypadku dobrej pogody można sobie skrócić podroż jadąc przez Garmisch:
Wyświetl większą mapę

Odradzam natomiast dwa inne warianty: drogę przez Włochy – Merano i Bormio – jest bardzo uciążliwa, ma spore różnice wzniesień, dużo zakrętów i  jest niebezpieczna, oraz nie polecam skrótu przez Passo dell Umbrail. Droga ta po prostu zimą jest zamknięta. Kiedyś próbowaliśmy tam przejechać i utknęliśmy w zaspach. Wiele osób, szczególnie wracając, wybierało ten pierwszy wariant obawiając się przejazdu przez tunel i kontroli szwajcarskich celników. Niestety na drodze do Bormio, w miejscu gdzie kończy się strefa wolnocłowa często ustawiają się ….. ich włoscy koledzy ( chyba jak dobrze pamiętam z Guardia di Finanza) i także trzepią wyjeżdżające z Livigno autka. Mój kumpel, zresztą przez wiele lat wielki fan zakupów i nart w Livigno, miał niestety kiedyś takiego pecha. Podczas pobytu w Livigno robił  spore zakupy dobrych, drogich trunków i niestety przy wyjeździe został skontrolowany przez Włochów. W efekcie był to zdecydowanie najdroższy wyjazd na narty w jego życiu.

Osoby zamierzające jechać przez Garmish powinny uważać na Umweltzone w Monachium. Strefa ekologiczna obowiązuje tam od 2008 roku. Aby przejechać przez centrum tego miasta potrzebna jest specjalna plakietka. Istnieje jednak możliwość objechania tej strefy wewnętrzną obwodnicą ( nie koniecznie ringiem). Jak macie  nawigację to  zawsze warto sprawdzić ustaloną trasę, bo wewnętrzna obwodnica stanowi granicę strefy, choć sama do niej nie należy.  Zawsze trzeba jednak pamiętać, ze wjazd to tej strefy jest wyraźnie oznaczony takim znakiem:

Początek    strefy

Początek strefy

Dla pomocy załączam  orientacyjną mapę strefy:

zielona strefa w Monachium

Źródło: Oficjalna strona miasta Monachium: www.muenchen.de

Jadąc do Livigno  przez Szwajcarię czy Austrię trzeba pamiętać, że  obu krajach  autostrady i niektóre drogi ekspresowe są płatne . W Szwajcarii wykupuje się winietki roczne, natomiast w Austrii można kupić najkrótszą na 10 dni. Koszt szwajcarskiej winiety do samochodu osobowego  to CHF 40 lub 30 Euro. Można ją kupić na stacjach benzynowych. Kara za jej brak to CHF 100 plus opłata za winietę. Cała ta należność musi być zapłacona na miejscu, bo inaczej do czasu uregulowania mają prawo odholować nasz samochód. Winietki kupione po 1 grudnia danego roku są ważne na cały następny rok plus 1 miesiąc.

Ceny winiet w Austrii: 10 dni 7,70 Euro, 2 miesiące : 22,20 Euro i winieta roczna 73,80 ( źródło: www.oeamtc.at – rok 2009/2010 ) .

Szczególnie w Austrii trzeba zwracać uwagę na ograniczenia szybkości. Lokalna policja bardzo lubi  radarować, a mandaty są droższe niż w Niemczech.  Ulubione miejsca to najczęściej koniec tunelu lub jakiejś miejscowości. Trudno ich wcześniej zauważyć, gdyż dokonują pomiaru z dużej odległości wykorzystując nowoczesne radary ” laserowe”  Na trasie  trzeba uważać także na  pojazdy z wideoradarami.  W Austrii te pojazdy są łatwiej rozpoznawalne, natomiast szczególnie trzeba na to uważać w Niemczech, głównie na autostradach, w miejscach gdzie postawiono ograniczenia szybkości spowodowane np. remontami. Sam kiedyś zostałem „trafiony” przez taki patrol. Wtedy w  życiu nie pomyślałbym, że sportowy mercedes, w którym jechała dziewczyna z chłopakiem to pojazd policyjny z wideokamerami ( z przodu i z tyłu). Miałem szczęście bo nie zdążyli się na minie dobrze ustawić i zgarnęli na tym ograniczeniu  samochód, który pognał za mną „na zająca” .  Mnie dopadli dopiero później, ale wtedy to już  miałem niewielkie przekroczenie i jak sami powiedzieli miałem duże szczęście, bo zapłaciłbym nie  30 Euro, ale znacznie więcej, tak jak jadący za mną Niemiec.   Teraz  jednak  jadąc dokładniej obserwuję wyprzedzane pojazdy i  jak mam wątpliwość to sprawdzam: czy jest to dobry, szybki  samochód (mercedes, audi, porsche, vw passat , opel omega), czy jadą z przodu dwie osoby, czy pasażer nie zagląda przypadkiem do schowka – tam bowiem znajduje się ekran.

Dodatkowo na drodze do Livigno należy pamiętać, że w Niemczech i Austrii obowiązuje nakaz utrzymania odpowiedniej odległości przed poprzedzającym pojazdem tzw. „halber tacho” , czyli w metrach połowa tego co mamy na liczniku. Przykładowo jedziemy 100 km/h to minimalna odległość wynosi 50 m.  Widziałem w  Niemczech jak do pomiaru tego stosuje się  specjalne fotoradary.

Nie zapomnijmy także o kamizelce odblaskowej i zakazie przewożenia nart wewnątrz samochodu  W Austrii jest to karalne, a niewiele osób o tym wie.

.

Tunel do Livigno

Należy pamiętać, ze tunel do Livigno jest otwarty jedynie w ściśle określonych godzinach, jest płatny, a ruch odbywa się wahadłowo. Poniżej możecie znaleźć aktualny na sezon 2009/2010 plan godzin otwarcia tunelu.

Tunel do Livigno - godziny otwarcia

Tunel do Livigno - godziny otwarcia

Źródło: Oficjalna strona administratora tunelu do Livigno: www.engadin-strom.ch

Z informacji uzyskanej na oficjalnej stronie internetowej administratora tunelu do Livigno  wynika, że planowane jest uruchomienie tunelu przez cała dobę począwszy od 01.01.2010. Czy tak się stanie zobaczymy. Zawsze bezpośrednio przed wyjazdem warto sprawdzić na oficjalnej stronie tunelu czy się coś nie zmieniło.

Hotele i apartamenty w Livigno.

O to też się wiele osób pytało. Pamiętam jak dużo czasu zajęło mi pierwszym razem znalezienie odpowiedniego hotelu w Livigno. Bardzo ważna jest lokalizacja – najlepiej w centrum, ale jeżeli jedziecie samochodem to także istotne jest aby hotel posiadał odpowiednio duży własny parking.  Warto wziąć hotel, który zlokalizowany jest bezpośrednio przy stoku ( po prawej stronie  głównego deptaka – patrząc od drogi z tunelu).  Kliknij poniższy link aby zobaczyć  30 najlepszych pod względem stosunku jakości do ceny hoteli i apartamentów w Livigno.  Może to ułatwi Wam wybór.

Hotele w Livigno – wyszukiwarka

Gdziekolwiek jadę pierwszy raz to preferuję powyższy system rezerwacji. Jest kilka ważnych powodów. Po pierwsze mam od razu informację o dostępnych hotelach i pokojach. Nie muszę wysyłać kilkunastu maili i czekać, często nie dostać żadnej odpowiedzi, lub po wielu dniach dowiedzieć się że niestety preferowane hotele w są już zajęte. Po drugie dostaję gwarancję rezerwacji. Po trzecie nie muszę przelewać depozytu, dopytywać się czy już doszedł i czy wszystko jest ok, a dane z karty kredytowej nie są przekazywane dalej do hotelu. Odpadają także koszty transferu pieniędzy.Przy typowych przelewach depozytu obejmują one nie tylko opłaty banku wysyłającego, ale także koszty banku zagranicznego, o czym dowiadujemy się zazwyczaj dopiero po pewnym czasie z wyciągu bankowego. Karta  nie jest także obciążana, tylko stanowi gwarancję rezerwacji. Po czwarte nie mam takiej sytuacji, że dowiaduję się w końcu, że ktoś inny był szybszy i jest jedynie dostępny, w najlepszym razie, albo mniejszy pokój, lub inne zazwyczaj gorsze zastępcze zakwaterowanie. Na taką sytuację przed kilkoma laty trafiła nasza grupa w Livigno i to już po przyjeździe na miejsce! Jest to szczególnie ważne w głównym sezonie i przy robieniu rezerwacji z krótszym wyprzedzeniem. Nie płacę także żadnych opłat dodatkowych i mam możliwość bezpłatnego odwołania mojej rezerwacji, w zależności od hotelu na 2-30 dni przed datą przyjazdu (i to bezpośrednio klikając z mojego komputera). W przypadku wysyłania depozytu niestety całość nam przepada, lub musimy z właścicielami negocjować inny termin. Wybierając hotel mam do dyspozycji także niezależne opinie innych osób, które go wcześniej odwiedziły. Warto je poczytać.

Ja osobiście, jak mi się dany hotel podoba, to biorę namiary i przy następnym wyjeździe z dużym wyprzedzeniem załatwiam rezerwację. Te najatrakcyjniejsze – dobrze położone i wyposażone oraz niezbyt drogie mają grono stałych bywalców i trudno jest znaleźć wolne miejsce w głównym sezonie.

Zakupy Duty Free w Livigno ( alkohol, kosmetyki, elektronika, paliwo)

W Livigno jest strefa wolnocłowa. Powstała ona w celu aktywizacji turystycznej tego regionu. Początkowo rzeczywiście, obok niezłych gór był to podstawowy magnes , który zaczął przyciągać  tam coraz więcej turystów. Niestety ich nadmiar spowodował, że z czasem ceny wolnocłowe w Livigno przestały być atrakcyjne. W zasadzie brak opłat fiskalnych przestał się przekładać na niższy ich poziom, ale po prostu zwiększał marże i zyski sprzedawców. Należy pamiętać, że najważniejsze sklepy i pensjonaty w Livigno są w większości własnością tylko trzech rodzin. Oczywiście nie jest to bez wpływu na wolną konkurencję.

Obecnie w zasadzie najatrakcyjniejsze są jedynie ceny paliwa i mocnego alkoholu ( spirytus, koniak, whisky). Papierosów nie palę, więc na to nie zwracałem uwagi. Firmowe ciuchy, kosmetyki, okulary, buty można jednak kupić często znacznie taniej w innych częściach Włoch, przede wszystkim  w dużych centrach handlowych, czy tzw. factory outlets np. pod Weroną czy szczególnie Mediolanem.  Jeżeli chodzi o wino to zdecydowanie odradzam zakupy w Livigno. Wybór ogranicza się głównie do słabych win włoskich  i aby coś dobrego trafić trzeba sporo zapłacić. Na początku moi znajomi się dziwili że jadąc tam kupowałem wina ( na  pobyt )  w austriackim WeinWelt (są w dużych sklepach Interspar). Wybór i przede wszystkim jakość w stosunku do ceny wypadają bez porównania lepiej. Oczywiście podczas powrotu uszczuplone zapasy uzupełnialiśmy w tym samym sklepie w Wörgl lub Schwaz. Tam też warto zjechać z autostrady i uzupełnić paliwo. Jest taniej niż przy głównej drodze i można zrobić także inne zakupy do domu. Polecam np tyrolski Bergkäse. Świetnie pasuje do winka.

Większość interesuje jednak informacja jaka jest dozwolona ilość towarów, jakie można przewieść przez Szwajcarię z Livigno.  Nie chciałem tego cytować z pamięci, więc pogrzebałem na urzędowych stronach szwajcarskich ( żródło: www.ezv.admin.ch).  Obecnie ( grudzień 2009 ) mieszkańców Unii Europejskiej, w wieku powyżej 17 lat obowiązują następujące limity:

Papierosy: 200 sztuk, lub 50 cygar, lub 250 g tytoniu.

Alkohol : do 15% ( czyli  np wina ) 2 litry i 1 litr alkoholu powyżej 15% czyli np wódki czy koniaków.  Czyli np można zabrać 2 butelki wina ( 3 to  już będzie 2,25 l) i 1 butelkę litrową np koniaku.

Wartość innych zakupionych  towarów nie może przekraczać 300 CHF na osobę.  W przypadku jak wartość jest niższa, a towar jest w oryginalnym opakowaniu, warto zachować przy sobie dowody zakupu. Oczywiście większość naszych rodaków wywozi „używane”  rzeczy i nie ma z tym problemu.

Z tego co wiem to tak na prawdę szwajcarscy celnicy szukają głownie alkoholu i papierosów. 

UWAGA! Celnicy znają dobrze typowe miejsca gdzie się je chowa ( carbox, buty narciarskie itp) . Osobiście kilka razy widziałem, że od tego właśnie zaczynają przeszukiwanie samochodów.

Mam nadzieję, że te informacje Wam się przydadzą i nie dacie się im oskubać ze swoich często ciężko zarobionych pieniędzy :)

O moich ulubionych sklepach i knajpach w Livigno napiszę wkrótce.

Dla zainteresowanych zamieszczam poniżej także mapę – plan Livigno.

Wyświetl większą mapę

Zapamiętaj i poleć innym:
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Google Buzz
  • Flaker
  • Sfora
  • Kciuk.pl

{ 23 comments… read them below or add one }

Leszek Listopad 15, 2009 o 4:57 pm

Jaca i co juz nie pojedziesz do Livignio?

Jacek Listopad 17, 2009 o 12:22 pm

Witam Leszku.
Na razie narty w Livigno sobie odpuszczam. Wracam w moje ukochane Dolomity.

Leszek Listopad 21, 2009 o 2:11 pm

Jaca
wyslij mi swojego maila
Leszek

paweł Grudzień 2, 2009 o 5:57 pm

niezły tekst.
Też stałem 3 godziny przed tunelem w dniu powrotu, dodając dwa korki koło Monachium, to powrót był drogą przez mękę. Co do alkoholu, to wcale nie jest on taki tani, biorąc pod uwagę, że to podrabiany szajs. Jeszcze nigdzie nie piłem tak śmierdzącej whisky, a próbowaliśmy różne rodzaje. Tanie kosmetyki to tez już tylko mit, jedynie opłaciło się kupić ziarnistą lavazze.
Narciarstwo jednak w livingo to wspaniała przygoda, nigdy jednak nie jeżdże na tydzień w jedno miejsce, bo wydaje mi sie to mało interesujące.

Agnieszka Grudzień 7, 2009 o 10:35 pm

Witam,
jestesmy wlasnie w Livigno. Bardzo nam pomogly informacje umieszczone na stronce :) Mamy jednak pytanie.. ile dokladnie % mozna miec przy sobie przekraczajac granice, z tego co sie orientuje to 1L na osobe (whisky, wodki, etc.) a np. butelek wina..?
Pozdrawiam
Agnieszka

Jacek Grudzień 8, 2009 o 11:09 pm

Z uwagi na duże zainteresowanie tematem informacje o ilości towarów, alkoholu, papierosów, perfum jakie można wywieźć z Livigno przez Szwajcarię zamieściłem powyżej w artykule.

Remi Grudzień 10, 2009 o 1:49 am

Świetny text, bardzo przydatny! Właśnie szukam tanich noclegów w necie na 18.12. Trochę ciężko… szczególnie tanich. Otrzymałem kilka odpowiedzi ze strony www. Livigno.eu. Oferty obejmują skipassy w cenie. W przypadku polecanych przez Ciebie ze strony www. booking.com tak nie jest, nieprawdaż? Pozdrawiam

Jacek Grudzień 11, 2009 o 1:02 am

Niestety noclegi w Livigno do najtańszych nie należą.

Sprawę darmowego skipass’a ( przed i po sezonie) zawsze warto sprawdzić bezpośrednio w danym hotelu, zadając pytanie czy bierze on udział w tej promocji. Większość tak, ale najlepiej dla pewności wysłać maila.

Oficjalny tekst reklamy jest następujący ( tłumaczenie) „Jeżeli zakwaterujesz się na minimum 4 noce ( rozumiem hotel z wyżywieniem – j. ) lub 7 dni w apartamencie od 28 listopada do 25 grudnia lub od 17 kwietnia do 2 maja w biorących udział w promocji hotelach i apartamentach w Livignio, to otrzymasz skipass.

Jak gdzieś jadę pierwszy raz to preferuję ten system rezerwacji: Booking.com O powodach jego wyboru napisałem powyżej w aktualizacji do opisu hoteli.

jacura Grudzień 15, 2009 o 12:44 am

Czy wybierając pierwszą opcję dojazdu – w pobliżu Ulm i dalej przy Jeziorze Bodeńskim – trzeba ykupić winietki na Austrię i Szwajcarię?

Voytheck Grudzień 15, 2009 o 1:11 am

Dzięki Jacek za opis, świetne kompendium wiedzy o Livigno. Ale mnie zainteresował film, tzn. w jakim apartamencie był kręcony? Moje pytanie wynika z tego że zdjęcia filmu z wnętrza apartamentu wydają mi się dość podobne do zdjęć z apartamentu www. livignoholiday.it/olimpia , gdzie się wybieram w trzeciej dekadzie lutego. Jeśli moje skojarzenia są właściwe to czy mógłbyś coś więcej napisać o wrażeniach z pobytu w tym lokum na mail’a.
Dzięki jeszcze raz za wysiłek i Twój wkład w napisanie artykułu.
Pozdrawiam
Voytheck

Voytheck Grudzień 15, 2009 o 1:32 am

Małe sprostowanie, to nie na Twoim filmie widziałem apartament, który przypominał mi ten, w którym zamieszkam. Po prostu miałem otwartych kilka okiem w przeglądarce i skojarzyło mi się że to Twój film.

Jacek Grudzień 19, 2009 o 4:41 am

@jacura: Sprawa winiet.
Obawiam się że niestety tak. Winiety są wymagane. W Austrii wjeżdżamy bowiem na autostradę A14, natomiast w Szwajcarii na E43 czyli ich „13″. Szczegóły dopisałem w poście.

Adam Styczeń 1, 2010 o 4:29 pm

Mimo wszystko narty w Livigno to dobrze spędzony czas i pieniądze. Byłem pierwszy raz w zeszłym roku i co prawda stałem w osławionej kolejce do tunelu przez 6 godzin ale i tak uważam że pobyt byl udany. Ruszyłem przed 6.00 aby wyjechać ale jak sie okazało że tunel jest zamnkniety to zwątpitłem. Nieszczęśliwie spaliły mi się zarówki w samochodzie wiec poszukaliśmy jakiegoś garażu aby je wymienięć (w focusie na mrozie -8 C to nie jest możliwe). Naprawę zlokalizowałm nam gps i udało sie wymienić zarówki po 9.00, za dużo nie stracilśmy, kolejka stała jak stała a my wraz z nią. Przejechaliśmy przez tunel po 12.00 co podobno według Panów mechaników bywa normą w sobotę. Faktycznie swajcarzy trzepia po wyjeździe, widziałam załamaną kobitę z pięknego BMW jak wynoszą kartony wina do oclenia. No coż, nie wiadomo czy współczuć czy się cieszyć cudzym nieszczęciem.

Generlanie Livigno to dobrze zorganizowana, urocza wioska z darmowym autobusem co 15 min wiozących narciarzy pod wyśmienicie przygotowane stoki. Nie polecem natomiast restauracji na głównym deptaku – robią fochy, drogo i kulinarnie poniżej oczekiwań. Dobre restauracje znjadziesz poza głowym traktem, moja małżonka była miło zaskoczona. Stoki przygotowane są wyśmienićie, kolejek do wagoników praktycznie nie ma – nidgy nie stałem dłużej niż 2 min do wejścia.

Nie polecam przejazdu w jeden dzien do Polski – to kompletne szaleństwo. My zatrzymaliśmy sie po drodze w motelach w Tyrolu przy autostradzie (raz 90eur, z powrotem 66 eur). Jechaliśmy przez Czechy i Austrię. Teraz wybieramy się przez Niemcy.

mig Styczeń 6, 2010 o 10:51 am

Rozumiem, że nie mozna tam jezdzić na nartach, bo nie ma akwaparku i celnicy trzepią ….. ;) ;) ;) ;)
Oczywicie żart…..

aga Styczeń 27, 2010 o 10:36 pm

swietny artykul. malo gdzie mozna znalezc tak szczegolowe, przydatne i pratyczne info. naprawde super robota! czy moglabym podpytac na maila o inne godne polecenia osrodki narciarskie we wloszech/austrii?

Jacek Styczeń 28, 2010 o 12:27 am

Dziękuję za miły komentarz. Oczywiście nasze doświadczenia z wyjazdów narciarskich nie ograniczają się tylko do Livigno :) W tym roku planuję opisać Dolomity, a następnie kilka moich ulubionych ośrodków w Austrii.

aga Styczeń 28, 2010 o 8:45 pm

a my szukamy jakiegos fajnego miejsca na narty w kwietniu w tym roku. najpierw wybor padl na livigno ale moze cos rownie ciekawego jest w austrii? bo w naszym przypadku wypad w koncu kwietnia nie wszedzie moze byc udany bo nie wiem jak to wyglada pod katem sniegu i dostepnych wyciagow – to bedzie nasz pierwszy wypad na narty za granice bo mamy juz dosc muldziastych stokow, tlumow i kolejek. pozdrawiam

Jacek B6 Luty 12, 2010 o 2:00 pm

doskonały artykuł, dziękuję.
W tym roku w marcu wybieramy się z żoną do Livigno.
Do Włoch na narty drugi raz ( pierwszy parę lat temu to Madonna).Jeżdzę w Alpy juz od ponad 10 lat ale głównie Francja- od paru lat samolotem -zawsze wybierałem samotne wyjazdy , dawało mi to pełen relax i sporo czasu na książki .Moja żona niestety jest początkującą narciarką ( doprawdy nie wiem dlaczego nie udawało mi się jej wcześniej namówić) ale zapaliła się dwa lata temu do narciarstwa bardzo.Przekonałem ją do stoków alpejskich:że jest szerzej, bezpieczniej niż na Czarnej Górze chociażby.Wybór padł na Livigno , może na skutek reklam w trakcie oglądania PŚ „Livigno feel the Alps…” :-) ) ale również przestudiowałem stoki i położenie i uznalem Livigno za super miejsce.
Mam nadzieję,że się nie rozczarujemy, tym bardziej że oboje z żona kochamy Italię.
Tylko ciekawy jestem jak jest generalnie z pogodą 20 marca i czy śnieg jest jeszcze ok o 12-tej w południe.

Pozdrawiam serdecznie
Jacek

Jacek Luty 13, 2010 o 3:10 pm

@aga
Wyciągi w Livigno są oficjalnie czynne do maja. Jeżeli chcesz pojeździć na nartach w kwietniu, a szczególnie pod sam koniec tego miesiąca, to jest pewne ryzyko, że warunki narciarskie mogą nie być już tak bardzo dobre jak np w lutym czy marcu. Niewątpliwie plusem wyjazdu do Livigno w tym okresie są znacznie niższe ceny i mniejsza ilość gości. Alternatywnie można pojechać np. do Austrii. Jest bliżej z Polski i masz gwarancję że na lodowcach na pewno będzie super śnieg. Osobiście poleciłbym Ci na przykład Sölden (Soelden). Dwa połączone lodowce plus dodatkowo rozległy teren narciarski poniżej jednego z nich na pewno sprawią Ci frajdę. W tej miejscowości jest także Aqua Park i sporo fajnych knajpek. Byłem tam przed dwoma laty na długi weekend majowy i było super. Jak szukasz zakwaterowania to wpisz w wyszukiwarce hoteli (jest po prawej stronie na górze tej strony) nazwę Soelden i swoją datę pobytu ( najlepiej od soboty do soboty). Z tego co patrzyłem to jest chyba z 18 rożnych ofert. Jak masz jakieś dodatkowe pytania to chętnie odpowiem.

Pozdrawiam
Jacek

Jacek Luty 13, 2010 o 3:27 pm

@Jacek B6
Generalnie z tego co pamiętam to w marcu ze śniegiem nie powinno być problemu. Tereny narciarskie są po dwu przeciwnych stronach doliny. Także niektóre trasy/ wyciągi są wyżej położone, więc można tam z powodzeniem jeździć nawet jeżeli na dole byłyby gorsze warunki.
Pozdrawiam

Jacek

A i P Marzec 20, 2010 o 2:32 pm

Witaj, tunel 30 Euro w dwie strony, trzepią i tu i tu, ale trzeba dobrą minę do złej gry:) moja dziewczyna jest blondynka, a to dużo ułatwia:) Przykładowe ceny z zeszłego tygodnia, 0,5l ballantines 4,1 euro 1l 6,9 euro 5 l 25 Euro co najbardziej się opłaca:) celnik nie zagląda np w tylne koło zapasowe lub schowki w bagażniku;) mit livingno wiecznie żywy! polecam bardziej np mnie j znana Alta Badię, Passo del Tonale.

Jacek B6 Marzec 28, 2010 o 12:03 pm

Witam,
już niestety w domu- Livigno super, szczegolnie dla żony- jeżdziliśmy na stronie Mottolino bo śnieg lepszy.
Tunel niestety po € 20 , bo mam duże auto.
Jeśli chodzi o alkohol , to ceny zwykłej gorzałki mnie nie podniecają – co innego Single Malty.
Zakupilem w dobrej cenie Lagavulin Destillers Edition – destylowana 1991 butelkowana 2008 1L
Laphroaig’a Quarter Cask 1L
i Balvenie 1L 12yo

Każda niestety trochę droższa niż 5 L Ballanta ale coż….

Co do jazdy to naprawdę było super, w piątek wieczorem zaczęło padać i przez 3 godziny dopadało 25 cm , w sobotę rano było już -minus 14 st i trzeba było się zbierać do domu – Zawsze tak jest ..
W czwartek krawędzie straciły kontakt z powierzchnią i była niezła gleba na lewy bark, ale środki przeciwbólowe i maść sprawiły ,że do końca dnia i w piątek jeszcze było Life on the Edge

Pozdrawiam serdecznie
Jacek

Jacek Sierpień 19, 2010 o 11:12 pm

Uwaga!
Ostatnio szukałem terminów ferii zimowych w 2011 roku. Pomyślałem, że może Was to także zainteresować, gdybyście wybrali narty w Livigno lub w innym miejscu z dziećmi. I tak według województw wygląda to następująco:

15 do 30 stycznia 2011r:
województwa: lubelskie, łódzkie, podkarpackie, pomorskie i śląskie.

22 stycznia do 6 lutego 2011:
województwa: podlaskie i warmińsko-mazurskie

29 stycznia do 13 lutego 2011r:
województwa: kujawsko-pomorskie, lubuskie, małopolskie, świętokrzyskie i wielkopolskie.

od 12 do 27 lutego 2011r:
województwa: dolnośląskie, mazowieckie, opolskie i zachodniopomorskie.

Oczywiście jak chcecie się wybrać w ferie na narty do Livigno, to trzeba pamiętać że zdecydowana większość hoteli w sezonie przyjmuje rezerwacje w blokach tygodniowych – od soboty do soboty.

Leave a Comment

Previous post: