Olbrzymia statua Chrystusa Króla wzniesiona na wzgórzu Cubilete (Cerro del Cubilete) wyznacza geograficzny środek Meksyku. Jest to miejsce pielgrzymek nie tylko mieszkańców Guanajuato i Leon ale i wszystkich Meksykanów.
Jest to bardzo dobre miejsce na pielgrzymkę, ponieważ mierząca ponad 20 metrów i ważąca 80 ton statua góruje nad okolicą i żeby do niej dotrzeć należy wspiąć się na wzgórze – około 3000 metrów nad poziom morza.
Nie będę Was okłamywać, my tradycyjnie wjechaliśmy taksówką ( tak, jest mi wstyd).
Widziałam jednak sporo Meksykanów ( w tym osoby w bardzo podeszłym wieku), które powoli, powolutku wspinały się rozmyślając nad własnym życiem, grzechami, cierpieniem i wszystkim co może być z tym związane. Natomiast kiedy znalazły się już na szczycie oczekiwało ich nie tylko przeżycie czysto duchowe ale i fizyczne bo nagle robiło się zimno, wietrznie a zewsząd otaczało ich niesamowicie czyste powietrze. I te widoki !
Niejako „pod” kopułą umieszczony jest kościół w którym ludzie składają swoje intencje. Z tego co widziałam, głównie były to intencje związane z oczekiwaniem na dziecko.
Gdyby to kogoś interesowało, to twórcą statuy jest Nikolas Meriscal. Kamień węgielny pod budowę umieszczono w 1944 r. Jednak najpierw trwały długoletnie zmagania pomiędzy rządem i kościołem .
Prace ukończono w 1949 roku, a 11 grudnia 1950 roku statua została pobłogosławiona w imieniu papieża Piusa XIII przez biskupa Leona. Jednak prace upiększające i ulepszające dojazd/dojście trwają w zasadzie do dnia dzisiejszego. Spotyka się to z różnym odzewem obywateli. Jedni chwalą, inni podkreślają, że okoliczna ludność nie ma wody, gazu i że pieniądze można by spożytkowac na bardziej racjonalne cele. W okolicach statuy spotkacie dużo żebrzących dzieci (zwłaszcza dzieci) i tu mała uwaga techniczna. Jeżeli będziecie jechać samochodem to absolutnie nie radze się zatrzymywać i udzielać wsparcia. Moi rodzice, nie przywykli do takich widoków, kazali się taksówkarzowi zatrzymać, żeby podarować biednym dzieciom trochę grosza. Rezultat był taki, że nie dało się odjechać. Jedno z dzieci zawisło na przedniej szybie. Na szczęście nic się nie stało.





