Museo Casa De LEON TROTSKY

by pszczola on Wrzesień 4, 2008

Mam wrażenie, że pokolenie moich rodziców ( osoby w wieku 55 lat i powyżej) dzieli się w Meksyku na : katolików i komunistów. W niektórych przypadkach mogą być mieszanką komunizmu i katolicyzmu. Takie podejście wynika z historii Meksyku i z jego położenia. Do Rosjan czy Chińczyków, Meksykanom ( w sensie geograficznym) daleko, dlatego nie wiedzą, jak “niesamowitym” mogą być sąsiadem . Komuniści kojarzą im się z tymi, którzy chcą prostych ludzi oświecać, dążą do  podziału dóbr, wyznają kult człowieka pracy ( a pamiętajmy, że przeciętny Meksykanin styka się z biedą o wiele częściej niż Polak). Nigdy nie zapomnę niesamowitych nocnych dyskusji ( tak, tak typowe nocne Polaków – w tym wydaniu Polaków i Meksykanów- rozmowy) na temat czy nam ( Polakom) jest lepiej teraz czy lepiej było w socjalizmie. I niby dlaczego ma nam być lepiej teraz – tylko dlatego, że mamy więcej pieniędzy? I tu zwykle następowała nasza krótka relacja o stosunkach polsko – rosyjskich i dlaczego w Polsce nie lubimy bolszewików, komunistów, wojsk rosyjskich, Stalina, Lenina, wywózek do Kazachstanu i na Syberię … I o tym, że kiedyś nie mogliśmy nigdzie wyjeżdżać nie tylko ze względu na brak pieniędzy ale i (albo przede wszystkim) ze względu na brak paszportów.

Z drugiej strony – Amerykanie zabrali im kawał państwa. Prawie z każdej rodziny ktoś wyjechał do Stanów ale jest tam traktowany jak robol i oszust ( nauczeni doświadczeniem w taxi czy w hotelu zawsze zaczynaliśmy rozmowy od słów: “no amerikanos” – ”PO-LO-NIA, KA-ROl WOj-TY-LA”. Po “no amerikanos” zwykle zaczynali się uśmiechać, po Woj-ty-la – już nas lubili). Nie spotkałam Meksykanów, którzy by się o swoich północnych sąsiadach wyrażali z sympatią.

Taki lajf

Tu mogłabym opowiedzieć coś o meksykańskim stosunku do kościoła katolickiego – ale o tym będzie później.

W każdym razie jeśli czyta się o artystach meksykańskich ( malarzach, pisarzach, fotografach) to byli oni bardzo, bardzo lewicujący. I pijący. Nooo tacy wykształceni – ideowi – komuniści. Bardzo zapatrzeni w Moskwę (przynajmniej do czasu). I w Stalina ( też do czasu). Ten ich komunizm, stalinizm, leninizm był ( z punktu widzenia Polaków) niesłychanie naiwny. Zresztą – czy może być “prawdziwym” komunistą ktoś, kto jak Diego- ponad wszystko uwielbia kobiety i jedzenie?

W każdym razie w Mexico City zwiedzić można muzeum – dom- Lwa Trockiego ( właściwie: Lwa Dawidowicza Bronsteina).

Lew Trocki charakteryzował się tym, że był jednym z głównych przywódców rewolucji październikowej i walczył o władzę ze Stalinem. Walczył raczej krótko, dłużej się przed nim ukrywał. Stalin – jak to Stalin – wymordował całą jego rodzinę. Wreszcie w sierpniu 1940 roku Ramon Mercader – “przyjaciel domu”- i jednocześnie agent NKWD- zamordował Trockiego, w jego własnym domu wbijając mu w tym celu czekan w głowę.

Ramon Marcader dostał za to 20 lat, odsiedział prawie cały wyrok i w 1961 roku zawitał do Rosji gdzie otrzymał order Bohatera Związku Radzieckiego. Jaki kraj – taki bohater.

Muzeum – to dom w którym mieszkał Trocki, ten dom w którym został zamordowany. Są tam jego osobiste rzeczy (miedzy innymi: gabinet z całą zawartością), historia jego rodziny, a w ogrodzie jego grób.

Nie wiem czy zwykle tak jest, ale kiedy myśmy byli w muzeum wśród zwiedzających byli wyłącznie: Rosjanie i Polacy.

Zapamiętaj i poleć innym:
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Google Buzz
  • Flaker
  • Sfora
  • Kciuk.pl

Leave a Comment

Previous post:

Next post: