jest położone około 50 km na północ od miasta Meksyk.O historii tego miejsca trudno jest cokolwiek powiedzieć, ponieważ hmmm… według niektórych opinii zbudowali je KOSMICI. No właśnie. KOSMICI.
W każdym razie jest to olbrzymi plac z wytoczonymi alejami, z których najsłynniejsza jest Avenida de los Muertos ( Droga Umarłych). Po tej alei chodzą Indianie, którzy sprzedają pamiątki, przy czym jeden z nich ROZMAWIAŁ ZE MNĄ PO POLSKU.
Po tym niewątpliwym dla mnie szoku ( pan Indianin wyglądał jakby dopiero urwał się z filmu i na moje pytanie: skąd zna polski – odpowiedział skromnie – że dopiero się go uczy), w zasadzie byłam skłonna uwierzyć we wszystko.
Wzdłuż alei wybudowane są niesamowite budowle, z których najbardziej znane to : piramida Słońca (Piramide del Sol) i piramida Księżyca (Piramide de la Luna).
Ludzie wchodzą na szczyt piramid z dwóch względów po pierwsze- bo roztacza się z nich niesamowity widok, a po drugie ponieważ ma się dzięki temu pozyskać energię zgromadzoną w ich wnętrzu. W każdym razie wchodząc na piramidę Słońca trzeba wydatkować więcej energii ponieważ jest większa niż piramida Księżyca, a na dodatek pcha się tam więcej turystów.
Szczerze mówiąc, trudno mi jest napisać więcej o kulcie, historii i wierzeniach ponieważ jestem kompletną ignorantką w tej kwestii.
Nazwy bogów są kompletnie nie do wymówienia (na przykład: Quetzalocoatl), a zrozumienie ich wzajemnych relacji – bez gruntownej wiedzy nie jest chyba możliwe.
Zapamiętajcie sobie jednak jedno to miejsce nie jest zbudowane przez Azteków, oni je odkryli.
I jeszcze jedno : radzę zabrać dużo, dużo wody i coś na przykrycie głów.





